Janusz Leon Wiśniewski — „Samotność w sieci”

samotność_w_sieci_okładkaKsiążka opowiada o przypadkowym spotkaniu dwóch zupełnie obcych sobie osób: Jakuba, cenionego na całym świecie genetyka i nieznanej z imienia kobiety, która męczy się w nieszczęśliwym związku z mężem-pracoholikiem. Owo spotkanie jest o tyle niezwykłe, że dzieje się na internetowej platformie – ICQ – czyli pierwszym komunikatorze. Ich rozmowy są przesycone poetyckością, codziennymi problemami, sprawami związanymi z pracą i przemyśleniami.  Stopniowo zaczynają dzielić ze sobą najważniejsze wspomnienia i uzależniają się od własnego towarzystwa.

Powieść posiada interesującą i ciekawą narrację: uczucia są naprzemiennie pokazywane z perspektyw „ona” i „on”, przerywane retrospekcjami, które pomagają czytelnikowi lepiej zrozumieć ich sytuację i pobudki, wtrącane są też rozmowy z najbliższym otoczeniem, które tylko pozornie nie mają żadnego wpływu na fabułę.

Niestety dzieło posiada dużo wad. Największą jest język, którego nie można znieść. Można go za to porównać do psychologicznego bełkotu. Sądzę, że autor chciał w ten sposób odróżnić ten „nasz świat”, szarą rzeczywistość, od niezwykłej, wirtualnej przestrzeni, gdzie jest miejsce na wzruszenia i wyrażanie własnego zdania. Nie był to jednak najlepszy pomysł, bo tekst jest cięższy do przekartkowania, niż być powinien. Zwłaszcza irytujące były fragmenty, gdzie Jakub uświadamiał nasże nie trafił na swoją posadę z przypadku, jak np. opisywanie replikacji DNA. Kolejną ujmą jest papierowość postaci. Są wyrwane z fantasmagorii i na siłę wsadzone w swoje role. Mężczyzna, który po stracie ukochanej rzucił się w wir obowiązków i odtrącona kobieta szukająca pociechy w ramionach (a w tym przypadku w mózgu) innego, nie podejmująca żadnych kroków żeby ratować swoje małżeństwo. Trudno o większą schematyczność. Ich relacja nie jest autentyczna, ciężko uwierzyć w prawdziwość i moc ich zakochania oraz wzajemne pożądanie.

Dużo większą realnością – jak również przerysowaniem – charakteryzowali się bohaterowie drugoplanowi. Wszyscy mieli w sobie jakąś iskrę. Były przyjaciółki,  szukające tego jedynego księcia, który albo wybawi ich od samotności albo rodzinnych problemów i zawiedzione  kandydatami. Był ojciec z chorą córką, uparcie poszukujący dla niej drogi do zdrowia. Nawet recepcjonista w swoim zauroczeniu do jednej z mieszkanek hotelu wydawał się być autentyczny. Z dużą przyjemnością czytałam ich opisy, nie nużące, choć może odrobinę za długie.

Plusem jest też zakończenie. Patetycznie opisane, ale bardzo prawdziwe.

Sytuację ratują także wnioski wyciągane z lektury. Po pierwsze – Internet może być wspaniałym miejscem, gdzie spotyka się interesujących ludzi. Po drugie- nigdy nie wolno zapominać o tym, że to tylko dodatek i urozmaicenie naszego prawdziwego życia, które zawsze powinno być najważniejsze. To tutaj budujemy najtrwalsze, ale i najtrudniejsze relacje z ludźmi i nie możemy umniejszać ich znaczenia dla użytkowników portali.

Podsumowując: książkę warto przeczytać, mimo, że styl może zniechęcać. Podobnie jak wywody profesora na każdy temat. Dowiemy się  m.in. dlaczego ważne jest przykładanie uwagi dla rzeczy, które są realne i jak może się skończyć zaniedbywanie osób z naszego otoczenia. Muszę również wspomnieć, że pan Wiśniewski ma rzeszę fanów, którzy uwielbiają tę książkę i zachwycają się jej wysokim poziomem wrażliwości, dlatego po przeczytaniu tego nie spisujcie jej na straty, a postarajcie się o własną opinię.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s